top of page

Naturalne życie

  • 4 lip 2022
  • 5 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 23 lut

Długo zastanawiałam się, jak określić kategorię postów na blogu, które będą prezentowały styl życia, do którego dążę. Tzw. slow life wydawał mi się najbardziej bliski, jednak brakowało mi w nim tego, co w moim życiu jest niezmiernie ważne, a mianowicie duchowości. Coraz więcej osób promuje lub też wprowadza w swoje życie idee slow life (i uważam, że jest to super), ale brakuje mi w tym głębi. Życie wolno to medytacje wschodu słońca, joga o poranku, przemyślane zakupy, uważność. Ale po co to robimy?



Można żyć uważnie czy też "powoli" dla przyjemności. Dla zadowolenia, spokoju, poczucia bezpieczeństwa. Można wprowadzać w swoje życie minimalizm dla ochrony środowiska lub dla cieszenia się przedmiotami. Można też robić to z innego względu: dla duchowego wzrostu. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać górnolotne lub przesadzone, ale postaram się wyjaśnić, w jaki sposób styl życia wpływa na rozwój duchowy i jak nasza Dusza wyraża się w nim.


Co określenie "naturalne" ma wspólnego z duchowością? Uważam, że "bycie uduchowionym" jest naturalnym stanem każdego człowieka. To normalne i naturalne dla nas, ludzi, że posiadamy Dusze i jesteśmy głęboko połączeni ze Żródłem Życia. Tacy właśnie powinniśmy być — naturalni, autentyczni, prawdziwi i pokorni. Złożeni wewnętrznie, a prości na zewnątrz.


Ktoś mógłby to nazwać "rozwojem osobistym". Tak, rozwój duchowy jest osobisty, ale nie zawsze rozwój osobisty jest duchowy. Co to znaczy duchowy? Z mojego punktu widzenia to taki rozwój, który po pierwsze zakłada, że główną siłą napędową naszego życia jest Dusza. Dusza, czyli ta część nas, która jest cząstką Stwórcy. Ta część, która jest wieczna, święta, jest energią, świadomością przenikającą wszystko i do której nasza umysłowa świadomość ma ograniczony dostęp z powodu rzeczywistości, w której żyjemy. Po drugie duchowe podejście zakłada, że nie powstała ona w wyniku przypadku, ale również w jakimś celu. Moim zdaniem celem tym jest rozwój poprzez eksperyment. Eksperyment zwany życiem i zapomnieniem.


Po co rozwijać się duchowo? Może po to, by stać się najlepszą wersją samego siebie? Może, by ten eksperyment skończyć? Może po to, by Stwórca obudził się ze snu zwanego życiem, w którym większość uwagi kierujemy na otaczającą nas formę? Na wiele pytań nie znam odpowiedzi, a na pewno nie mogę stwierdzić, że są one jedyne i słuszne. Sama mam ich wiele i duchowe życie polega właśnie na tym, by te pytania zadawać. By zastanawiać się: kim jestem? Po co to robię? Czego w tej chwili mogę doświadczyć? Czy to mi służy? Czego nauczy mnie to doświadczenie, ta rzecz, ta osoba? Czy to zbliży mnie do ścieżki mojej duszy? Jeśli to zrobię to, co będą czuć inni ludzie? Inne dusze? Co im przekażę? Czy przyczynię się do ich wzrostu czy poniżenia? Czy dam im radość? Czy pomogę im przypomnieć sobie, kim są naprawdę? Czy zainspiruję ich do zmiany, czy wywołam uśmiech? Czy w moim towarzystwie ludzie czuja się dobrze? Czy to nas prowadzi do poczucia jedności?


Naturalne życie to przebywanie blisko natury, drugiego człowieka i Stwórcy. To świadome, odpowiedzialne wybory, odkrywanie swojej siły i przeznaczenia. To dostrzeganie swojej boskiej cząstki w każdym detalu, nawet w tworzeniu garderoby, sprzątaniu domu, uprawie ogrodu, w rozmowie z dzieckiem, rodzicem, z sobą samym. Inspirowanie innych, wspieranie tych działań, które służą naszemu rozwojowi, wnoszą coś dobrego. Dobrego nie tylko dla nas, dla naszych egoistycznych pragnień, ale też dla naszego otoczenia. Oczywiście my też jesteśmy ważni, ale musimy nauczyć się odróżniać pragnienia wywołane wpływem zewnętrznym od rzeczywistych potrzeb naszej Duszy.


Wszyscy jesteśmy w procesie. Ja również. Oznacza to, że nie jestem już w tym stanie, w jakim chciałabym być, ale cały czas go tworzę. Zmieniam nawyki, poglądy, dokonuję rewizji i odkryć. Jak to mawiał Heraklit z Efezu: jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. My się zmieniamy, świat się zmienia, życie się zmienia. Ważne, by tą zmianę pchać w dobrym kierunku. Mam nadzieje, ze publikowane w tej zakładce treści będą Was wznosić i inspirować do dobrych zmian. Tych które rzeczywiście pomogą nam, ludzkości, wyjść ze stanu chaosu, w jakim obecnie się znajdujemy, a jednocześnie przywrócą nam radość życia i dziecięcą ciekawość.


Naturalne życie to również ograniczenie konsumpcji na rzecz kreatywności. Zanim zaczęłam interesować się minimalizmem, nie miałam pojęcia, że jest kilka koncepcji czy też interpretacji tego pojęcia. Nie wiem, czy ktoś to kiedyś skatalogował, ale ponieważ tworzę tu własne spojrzenie na minimalizm postaram się to zrobić, by wyróżnić go od pozostałych. Nie sądzę, by był to zbiór zamknięty. Pewnie istnieje tyle minimalizmów, ile ludzi. Tak jak istnieje tyle stylów życia, ilu jest ludzi :) Każdy z nas jest wersją siebie, reprezentantem swojego spojrzenia na świat i wyrazem swojej indywidualnej ścieżki. Nie lubię szufladkowania, ale pewnego rodzaju kategoryzacja jest mi potrzebna do przedstawienia Wam idei duchowego minimalizmu.


Minimalizm ascetyczny

Według Słownika Języka Polskiego minimalizm to "ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb, dążeń". Taki sposób rozumienia określa więc minimalizm jako formę ascezy. Wyobrażam sobie, że styl życia takiej osoby to zadowalanie się każdą rzeczą, nie zwracanie uwagi na szczegóły (mamy tu przecież niskie wymagania), ograniczanie się do zapewniania sobie komfortu fizycznego pozwalającego na przeżycie.


Minimalizm zero waste

Zero waste to styl życia, zgodnie z którym człowiek stara się generować jak najmniej odpadów, a tym samym nie zanieczyszczać środowiska. Zatem celem jest tutaj dbanie o zasoby ziemi, korzystanie z naturalnych materiałów, biodegradowalnych surowców. Pozbywanie się rzeczy w sposób odpowiedzialny, wykorzystywanie tego, co już mamy do maximum, umiłowanie do naprawiania i odnawiania.


Minimalizm hedonistyczny

Ten rodzaj skupia się na ograniczeniu posiadanych rzeczy do tych, które naprawdę kochamy. Do dóbr wysokiej jakości, sprawiających nam największą przyjemność. W przeciwieństwie do ascetyzmu to podejście promuje zwracanie największej uwagi na rozpieszczanie siebie, niezadowalanie się "bylejakością" i na wpływ otaczających nas rzeczy na nasze samopoczucie.


Każdy z tych stylów trochę się zazębia i prezentuje pewnego rodzaju zależność między JA a OTOCZENIE. I jak we wszystkim, uważam, że najlepszy jest złoty środek i taki jest dla mnie minimalizm duchowy. To znaczy, że:

- moje JA jest ważne, ponieważ jest częścią Stwórcy, a ja chcę być najlepszą wersją siebie (nie lepszą o innych, ale lepszą od siebie z wczoraj),

- moje OTOCZENIE jest ważne, ponieważ jest częścią Stwórcy i w jakimś sensie częścią mnie.


Ten balans, ta harmonia między tym, czego potrzebujemy, a tym, co jest dobre dla natury, zwierząt, innych ludzi, jest kluczowy. Uznałabym, że minimalizm duchowy to otaczanie się niezbędną ilością rzeczy, by czuć się dobrze i nie szkodzić innym, by prezentować sobą skromność, ale i jakość. By ograniczać się nie dla jakiegoś poklasku lub cierpienia, lecz ćwiczenia swojej uważności, radości życia, wdzięczności, wspierania kreatywności własnej i otoczenia. Jako istoty duchowe nie powinniśmy stawiać rzeczy materialnych na piedestale. Jesteśmy jednak również istotami materialnymi i nasze otoczenie wpływa na nasze samopoczucie i energię, co z kolei może dawać nam siłę i inspirację do działania lub przeciwnie. Ściągać nas w dół. A tego nikt z nas nie chce. Chyba :)


Za materią kryje się energia. Jeśli otacza nas chaos, nadmiar przedmiotów, nie ma tu miejsca na nowe. Mówi się, że kiedy pozbędzie się zbędnych rzeczy, zaprasza się do życia nie tylko nowe przedmioty, ale i ludzi, doświadczenia, wydarzenia. Robisz im miejsce. Ograniczenie interakcji z przedmiotami, pozwala nam zwrócić uwagę na to, co naturalne i niemożliwe do "zagarnięcia": dziką naturę, relacje i wolność kreowania. Zaczyna nas interesować energia, interakcja Dusz i wymiana świadomości. Kiedy nie rozprasza nas konsumpcjonizm, uczymy się czerpiać radość z tworzenia, a to właśnie kreowanie jest wyrazem tego, "co w Duszy nam gra".


Komentarze


bottom of page