top of page

Słowianki przynoszą mi wstyd

  • 17 maj
  • 4 minut(y) czytania

Od zawsze kultura Słowian bardzo mnie przyciągała. Fascynowała mnie nasza historia, sztuka, obyczaje i wartości. Dostrzegałam to, co było w moim najbliższym otoczeniu: piękne kobiety, śpiew, inspirujące rozmowy, czasem bezkompromisowość i szczerość. Naprawdę doceniałam swoje pochodzenie. Tymczasem w ciągu ostatnich dwóch lat, zauważyłam coś, co bardzo mnie zawiodło: słowiańskie kobiety zachowujące się jak spuszczona z łańcucha dzicz.



Kurorty turystyczne, szczególnie w Egipcie, są specyficznymi miejscami, gdzie można spotkać się ze zjawiskiem, które określę jako Habibi (arab. kochanie). I nie chodzi tu o kobiety. Jest mnóstwo Egipcjan, którzy szukają naiwnych lub niedowartościowanych i zranionych kobiet z Zachodu po to, by wyciągać od nich pieniądze (i później obywatelstwo, które pozwoli im dostać się do Europy). W tym celu komplementują je, podrywają, czarują, a wielu także dopuszcza się zwykłej prostytucji. I to nie byłoby żadną ujmą dla Słowianek, gdyby nie fakt, że one same szukają Habibi, by się zabawiać i nakramić swoje Ego.


Leżąc nad basenem, obserwowałam całe grupki kobiet, które przyjeżdżały na wakacje bez partnerów (których pozostawiały w rodzinnym kraju), samotne singielki przylatujące w pojedynkę, a nawet Słowianki z małymi dziećmi i towarzyszami. To, co zobaczyłam, po prostu mnie zażenowało. Nie były to pojedyncze epizody, ale potwarzające się zachowania. Większość z nich chodziła w bardzo skąpych strojach kąpielowych, odkrywających całe pośladki. Wszystkie ze sztucznymi rzęsami, długimi paznokciami, makijażem permanentnym, tatuażami, większość po wypełnianiu ust i operacjach biustu. I nie o ten wygląd chodzi! Nie on był powodem mojego dyskomfortu: rozumiem, że można mieć jakieś kompleksy, własny styl, upodobania lub poszukiwać wsparcia pewności siebie w atrakcyjnym wyglądzie. Nie mam nic do tatuaży czy zabiegów estetycznych, jeśli są wykonane w prawidłowy, nieszpecący sposób. Ale to, jak prezentowały się na zewnątrz w połączeniu z tym, co robiły, stworzyło mieszankę, która pojęcie skromności wykreśliła z ich słownika.


Co takiego robiły?


Poza piciem alkoholu, zachowywały się bardzo głośno i wyzywająco. Taksowały oczami pracujących tam Egipcjan (którzy często sami byli zażenowani takim zachowaniem, ponieważ nie każdy z nich był Habibi). Puszczały oczka, gwizdały głośno, rozmawiały i śmiały się. Brały ich pod rękę, grały z nimi w łapki, flirtowały i prowokowały (a byli to przecież ledwo poznani mężczyźni, pochodzący z całkowicie im obcego kręgu kutlurowego). Tym, którzy byli Habibi, pozwalały się całować, przytulać i głaskać. Wydawało mi się, żę obserwuję bardziej bandę spitych nastolatek, niż dorosłe kobiety. Skąd wynika takie ich zachowanie?


Lokalni pracownicy przyznali, że dla nich to zachowanie jest odrzucające. Wstydzą się również samych Habibi, ale cóż... W Egipcie nie ma lekko i branża turystyczna jest jednym z ważniejszych obszarów, gdzie można zarobić na utrzymanie rodziny. Byli bardzo zaskoczeni moją postawą, ponieważ dotąd doświadczali właśnie tego, co opisałam powyżej: kobiet dominujących, wyzywających, seksualnie agresywnych i otwartych. I taki mają obraz kobiet z Zachodu. W ich kraju nie wolno całować dziewczyny, dopóki nie weźmie się z nią ślubu (a ten dozwolony jest od 18-ego roku życia). Żyją więc w wielkim kontraście: z jednej strony wyzwolone turystki bez wstydu, z drugiej stłamszona energia seksualna.


Muzułmanki są dużo skromniejsze, ale też większość z nich zakrywa się po prostu ze strachu. Rozumieją, że w ich kraju nie jest bezpiecznie, a system zawstydzania kobiecej seksualnośći jest nieubłagany. Ofiary przemocy seksualnej bywają poddawane silnej presji społecznej i mogą spotykać się z obwinianiem lub podejrzeniami dotyczącymi „moralności”, szczególnie w bardziej konserwatywnych środowiskach.


Oba typy kobiecości: ten muzułmański i ten zachodni, są skrajnościami, które prowadzą do zaburzeń. Boskość leży w równowadze. W skromności wynikającej z serca kobiety, z jej tajemniczości i ekskluzywności, nie ze strachu przed gwałtem. W zwykłej przyzwoitości i uprzejmości, których źródłem jest szacunek i miłość do siebie. Niestety coraz częściej podobne zachowania obserwuję na polskich plażach i mam nadzieję, że polscy mężczyźni są na tyle trzeźwi, by dostrzec, iż wyzwolone Słowianki to nie są kobiety wysokiej świadomości. Wiele z nich zachowuje się jak Habibi, bo przebywając w trybie przetrwania, nie są zdolne do prawdziwej miłości, a poszukują jedynie układu.


Wiem, do tych Słowianek nierzadko należą również Polki. I takie również spotkałam w Egipcie, co zasmuciło mnie jeszcze bardziej. Pociesza mnie fakt, że znam wiele rodaczek, które są kobietami wspaniałymi i bardzo świadomymi. Mam nadzieję, że ich aura i postawa, będą ciągnęły kobiecość w górę - do Najwyższego Ja. Kobieta, która kocha siebie, nie musi uganiać się za mężczyznami. Nie musi szukać poklasku i uwagi, by poczuć się dobrze. Tak, każda z nas była w takim miejscu, w którym opuściłyśmy same siebie do jakiegoś stopnia i próbowałyśmy znaleźć miłość tam, gdzie jej nie ma: w pustych słowach, obmacywankach po pijaku czy udawanym zauroczeniu, którego celem było jedynie wykorzystywanie nas. Również czasem każda z nas uległa swojemu Ego i pragnęła wykorzystywać mężczyzn: dla pieniędzy czy adoracji.


Nie piszę o tym wszystkim, by kogokolwiek oceniać. Zwracam na to uwagę, by Was ochronić. Podążanie za Ego prowadzi do zguby. Niektóre kobiety nawet tracą życie, wciągnięte przez rynek handlu ludźmi. To skrajność, ale realna. Inne porzucają swoją wewnętrzną dziewczynkę i po dobrej zabawie czują tylko wstyd. Jeszcze inne karmią się tym uwielbieniem, zasypując syfa pudrem: ten brak prawdziwej miłości w swoim życiu, przysłaniają pustymi słowami. Prawdziwe, długotrwałe ukojenie i szczęście możemy odnaleźć tylko w świętych częściach naszego życia. A żeby je do swojego życia przyciągnąć, musimy traktować siebie same jak święte: nieidealne, ale pochodzące z tego, co czyste, prawdziwe i wartościowe.



Komentarze


bottom of page