top of page

Natury nie oszukasz

Jest takie piękne powiedzenie w języku polskim: natury nie oszukasz. Oznacza ono, że jeśli coś jest Twoją prawdziwą naturą (rdzeniem Twojej Duszy), nie jesteś w stanie się tego wyzbyć. Natura w tym kontekście to Twoja esencja i energia, Twoje przeznaczenie, prawdziwe pragnienia i intencje. Jeśli masz w sobie boski kod w postaci jakiegoś talentu, zawsze ten rdzeń będzie do Ciebie wołał. Dopóki nie pójdziesz za tym powołaniem, nie będziesz szczęśliwy.


Natury nie oszukasz, olej na płótnie, 70x50 cm
Natury nie oszukasz, olej na płótnie, 70x50 cm

Możesz próbować żyć jak inni. Możesz podążać za trendami, kupować mnóstwo rzeczy, które promują Twoi znajomi. Możesz podróżować zachęcany przez opowieści rodziny lub studiować medycynę, jak kazał Ci ojciec. Możesz nawet z zewnątrz wyglądać na kogoś szczęśliwego, a jednocześnie zastanawiać się: skąd ten ból, skoro wszyscy mi zazdroszczą? Dlaczego wciąż czuję się pusty/-a?


Czego wciąż mi brak? Co tak piękne jest?


To piękne coś, czego tak pragniesz, to podążanie Twoją prawdziwą naturą. Bez względu na to, co myślą i sądzą inni. To odnalezienie swojego przeznaczenia i pasji. Nie tylko rozumianej jako konkretne hobby, ale jako chęć życia, miłość do życia i do tworzenia Twojego życia. Twoja Dusza wciąż będzie przysyłać Ci ludzi, wydarzenia i sygnały przypominające Ci, kim naprawdę jesteś i po co przyjąłeś/-ęłaś fizyczną formę. Możesz te sygnały ignorować, ale zawsze Twoja ignorancja będzie kończyła się cierpieniem. Ponieważ natury nie oszukasz.


Powiedzenie to oznacza również, że bez względu na to, jak dobrym aktorem/-ką byś nie był/-a, prawdę o Tobie i tak można wyczuć. Nawet ludzie przebywający w najniższych poziomach świadomości, bez empatii i szczególnych umiejętności telepatycznych, instynktowanie czują, kiedy ktoś udaje. Zakłada maskę szczęśliwego, próbuje być męski lub zgrywa pewnego siebie. To, że ludzie dają się nabrać, nie wynika z tego, że nie mają umiejętności czytania innych, lecz z chaosu emocjonalno - intelektualnego, który zagłusza ich wewnętrzne głosy.


Ci, którzy są w wyższych poziomach świadomości, potrafią automatycznie wyczuć, że udajesz. Jeśli masz w sobie wiele ran, jesteś kobietą agresywną, w głębi serca nienawidzisz mężczyzn, nawet gdybyś stosowała najlepsze strategie uwodzenia, nie zdobędziesz serca mężczyzny w świętej, męskiej energii. Nie zdobędziesz niczyjego serca. Może oszukasz naiwnych, niedojrzałych chłopców i usidlisz jednego z nich, ale on nigdy nie będzie Ci prawdziwie i głęboko oddany. Zdrowy mężczyzna, taki którego głęboko pragnie Twój żeński rdzeń, zawsze wyczuje Twoje prawdziwe intencje, Twoją energię i ten ból, który nosisz w sobie. Będzie Cię unikał, dopóki nie wejdziesz do siebie i nie uzdrowisz się. Kiedy wybaczysz, zrozumiesz swoją prawdziwą, kobiecą naturę, będziesz kierowała się swoją Duszą, a nie Ego, zdrowa, męska energia będzie przyciągana do Ciebie niczym pszczoła do miodu. Ponieważ zaczniesz być naturalna. A naturalność to jedna z najważniejszych cech żeńskiej świętości. Nic tu nie jest wymuszone, nic nie jest udawane.


W języku angielskim, wśród wielu coach'ów, istnieje zupełnie inne powiedzienie: "fake it till you make it" (udawaj tak długo, aż wejdzie Ci w krew). Jest w tym po części prawda, a po części kłamstwo. Prawdą jest, że działanie programuje nas jeszcze silnej niż afirmacje czy powtarzanie. Możesz jednak codziennie malować obrazy po kilka godzin, w głębi serca tego nienawidząc, i uwierz mi: nie wejdzie Ci to w krew. Nie stanie się to dla Ciebie lekkie i naturalne, a będzie tylko mechanicznymi czynnościami, które zniszczą Cię od środka. Ponieważ najpierw musisz czuć swoją prawdziwą naturę, a dopiero potem działać zgodnie z nią i na przekór: strachowi, opinii innych, ran, które nosisz w sobie czy braku umiejętności. Jeśli to działanie wypływa z Twojej prawdziwej natury (która była dotąd stłumiona), ma ono sens i pomoże Ci przebić się przez wszystko to, czym nie chciałaś/-eś być. W końcowym rezultacie przyniesie Ci też głębokie spełnienie i szczęście.


Obraz, który jest inspiracją dla tego wpisu, powstał jako "kopia" innego (możesz go zobaczać w tym poście LINK). Nie lubię kopiować, ponieważ jest to dla mnie wyczerpujące i czuję się wówczas uwiązana do konkretnego efektu. To jak udawanie (kopiowanie kogoś). Zbyt wiele męskiej energii i dyscypliny potrzeba, by wykonać wierną kopię jakiegoś dzieła. Nadmiar tej energii prowadzi do mechanizacji, a kobieta z żeńskim rdzeniem Duszy, czuje się w takim nadmiarze jak w więzieniu. Dlatego nawet wtedy, kiedy maluję coś podobnego, zawsze zmieniam. Nie kopiuję, lecz inspiruję się. I dlatego uważam, że to angielskie powiedzenie sprawdza się, ale tylko wtedy, gdy jesteś zainspirowani i zestrojeni z tym, co gramy.

Komentarze


bottom of page