top of page

Bliźniaczy Płomień - prawda czy duchowy bullshit?

  • 7 mar
  • 4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 12 mar

W 2023 roku został opublikowany krótki miniserial dokumentalny: "Ucieczka z Twin Flames". Jak zwykle, gdy główne media biorą się za przedstawienie jakiegoś konceptu, doszło do pomieszania prawdy z kłamstwem. Przedstawiono pewne zjawisko z perspektywy ludzi, którzy wcale nie byli w relacji Dusz, a zagubili się w świecie duchowości, popychani przez szukających zarobku karierowiczów. Tak, ja też spotkałam kiedyś swojego "Bliźniaczego Płomienia" i spędziłam kilka lat na odszukaniu prawdy o tym, czym jest ta najtrudniejsza z duchowych ścieżek.



Zgodnie z teorią Bliźniacze Płomienie to jedna dusza, która inkarnowała w dwóch ciałach. Koncepcja ta sięga starożytności i nie jest wymysłem współczesnych nastolatek. Platon w swoim dziele "Uczta" opisuje historię, jakoby człowiek był kiedyś bezpłciowy i został podzielony na dwie części (męską i żeńską), które odtąd wiecznie tęsknią za sobą i szukają swojej połówki.


Miłość to jedna dusza w dwóch ciałach.

Arystoteles


Stąd też wzięło się przekonanie o tym, że spotkanie tych dwóch ciał, ma przerodzić się w piękną, romantyczną historię. Przecież zostali dla siebie stworzeni! W internecie można znaleźć wiele znaków mających świadczyć o tym, że znaleźliśmy TEGO czy TĄ drugą połówkę: od powtarzających się liczb, przez silne przyciąganie, po dynamikę uciekającego i goniącego. Wchodząc w te historie, można rzeczywiście zatracić się w koncepcie, postawić tę osobę na piedestale i zwariować. Wiele osób tak głęboko tonie w tym drugim człowieku, że tkwi umysłem w tej historii latami. Wciąż słuchają tzw. aktualizacji energii, śledzą układy planetarne i odczyty tarota, z niecierpliwością wyglądając oznak zbliżającego się połączenia. Nie dopuszczają do siebie innych partnerów, czekają latami na magiczny powrót, wydają fortunę na sesje uzdrawiające, wyjazdy, oczyszczanie aury i inne zabiegi, które mają zatrzymać cierpienie wywołane nieszczęśliwą miłością. Inni pozwalają swojemu "bliźniakowi" zrobić z siebie kochanka/-ę czy poduszkę asekuracyjną. Wszystko, byle tylko przestać cierpieć i odzyskać miłość.


Ta cała gonitwa, szarpanina i błądzenie wynika tylko i wyłącznie z jednej przyczyny: głodu miłości.


Nikt uzdrowiony i szczęśliwy nie grzęźnie w nieudanej relacji pół swojego życia. Bliźniaka poznają najczęściej osoby poranione i pragnące prawdziwej miłości. Jedne bardziej, inne mniej. Nie jest to ich winą! Takie mają doświadczenia. Problemem nie jest samo spotkanie takiej osoby. Prawda jest taka, że każda relacja romantyczna ma na celu pokazanie nam naszych ran po to, byśmy mogli je uzdrowić. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy wizja romantycznego związku z tą konkretną osobą staje się jedyną drogą do szczęścia.


Zatem czy Bliźniacze Płomienie istnieją?


Tak. Ale jest to zjawisko bardzo, bardzo rzadkie! Nie jest to więź traumatyczna, toksyczna relacja, ani limerencja. Bardzo często jest ono mylone z tymi formami interakcji i przedstawiane z punktu widzenia osób, które uwierzyły, że ktoś jest ich "bliźniakiem", ponieważ zostały okłamane. Czasem intencjonalnie, czasem nie. Jako ludzkość dopiero zaczynamy rozwijać się w sferze duchowości pozbawionej religii i dlatego poruszamy się w tych kwestiach po omacku. Stąd tak duże zamieszanie.


O czym jeszcze należy wiedzieć?

  1. Ścieżka Bliźniaczych Płomieni to nie jest piękna, szczęśliwa i romantycza historia. To jest nauka, której celem nie jest związek z kimś innym, ale Twój duchowy wzrost i Boska Unia w Tobie.

  2. Ta droga ma Cię nauczyć miłości do siebie oraz zrównoważyć w Tobie męską i żeńską energię.

  3. Nie, Bliźniak nie wzrasta razem z Tobą. Nie będziecie razem, bo Ty się uzdrawiasz. Będzie tak, jeśli oboje podejmiecie taką decyzję. Każde z Was ma wolną wolę i nie masz wpływu na to, jaką ścieżkę wybierze druga strona. Teoretycznie szanse rosną, gdy zastosujesz prawa przyciągania energii, ale to nie jest żadna gwarancja. Do połączenia może dojść tylko wtedy, gdy oboje wybierzecie wzrastanie do Najwyższego Ja i osiągnięcie bardzo wysoki poziom świadomości.

  4. Ostatecznym celem nie jest "zdobycie" Bliźniaka, ale uzmysłowienie sobie, że to Ty jesteś Bliźniakiem. Twoja druga połowa jest w Tobie. To Twoje Najwyższe Ja w przeciwnej energii.

  5. Tak, możesz mieć szczęśliwe życie miłosne z kimś innym! Znacznie lepszym partnerem może być dla Ciebie Bratnia Dusza.

  6. Jeśli nie doznajesz wzrostu duchowego, który jednocześnie przynosi Ci ulgę (przestajesz pragnąć Bliźniaka), nie jesteś na tej ścieżce. Ta właściwa droga prowadzi do osiągnięcia stanu Boskiej Unii, czyli neutralności, spokoju i bezwarunkowej miłości (tej prawdziwej, o której piszę w książkach i mówię na moim kanale YT) do siebie oraz całego świata. Nie polega ona na oczekiwaniu na zbawienie. Bliźniak nie jest Twoim przeznaczeniem, najważniejszym celem, sprawą życia i śmierci, jedyną drogą do szczęścia! To jest tylko Twoje lustro (najbardziej doskonałe odbicie), które uzmysławia Ci Twoje rany oraz fakt, że jesteś połączony/-a ze wszystkim, a życie materialne to tylko gra.


Bez względu na to, czy po prostu nieszczęśliwe się zakochałeś/-aś, czy rzeczywiście spotkałeś swojego Bliźniaczego Płomienia, skup się na sobie. Głód miłości pojawia się wtedy, gdy nosimy w sobie jakieś rany. Uzdrowiona osoba nie podpala się emocjonalnie za każdym razem, gdy ktoś odnawia z nią kontakt. Nie traktuje poważnie i nie przejmuje się czyimiś próbami "wejścia w jej życie", pojawianiem się i znikaniem czy egoistycznymi zagrywkami bez zobowiązania. Jest neutralna. Jest spokojna i nie ma żadnych oczekiwań. Nie szuka w nikim zbawienia, jednocześnie nie odrzuca kogoś, kto chce tylko przyjaźni.


W trakcie uzdrawiania, nauki stawiania granic i łapania równowagi między tym, co racjonalne, a tym, co emocjonalne, Twój głód zacznie znikać. Jeśli zaczniesz opiekować się sobą, przestaniesz zastanawiać się, co robi ta "druga strona". Będzie Ci to całkowicie obojętne, ale to nie będzie wynikało z Ego (Mam to gdzieś! ), ale z Duszy (Ok, rozumiem. Ty robisz to, a ja wybieram to ). Zaczniesz napełniać się miłością samodzielnie, a relacje stworzysz z tymi, którzy również ich szukają, a nie sabotują. Nikogo nie zmusisz do miłości, a jeśli kochasz prawdziwie, puścisz ich wolno. Bo miłość to wolność. Również Twoja własna :)

Komentarze


bottom of page