Przereklamowana magia piramid
Tajemnicze piramidy są w świecie duchowości bardzo reklamowane, analizowane i romantyzowane. Oto miejsce zgromadzenia niesamowitej energii, niezgłębionych sekretów i niepowtarzalnej aury, dzięki której można skontaktować się z wielowymiarowymi bytami, rządzącymi naszym światem. Być może narażę się tym wpisem osobom, które zafascynowane są okultyzmem i obcymi cywilizacjami, ale zaoszczędzę czas i pieniądze tym, którzy w Egipcie szukają duchowego wzrostu. Nie, nie znajdziecie tam nic, co Was uzdrowi, wzniesie i zbliży do Waszej Duszy.

Jaka jest prawda o tym miejscu?
Tak, budowle są piękne, wielke i imponujące. Stoisz przed piramidą i zastanawiasz się: jak oni to zrobili? Pytasz przewodnika lub lokalnych pracowników i słyszysz: sami tego nie wiemy. Jest kilka teorii, ale żadna nie jest pewna. Zanim jednak tam dotrzesz, przejeżdżasz przez Kair. I co widzisz? Śmieci i biedę. Tuż przy piramidach stoją stare blokowiska, gdzie ludzie tłoczą się prawie jak w slamsach (w Kairze mieszka około 10 milionów ludzi). Na każdej ulicy chodzą dzieci i dorośli, którzy próbują Ci wcisnąć zaczarowane pamiątki, z których połowa wyprodukowana została w Chinach. Wszędzie słyszysz: Tips! Tips! (Daj napiwek).
Przewodnicy prowadzą turystów przez odpowiednio zaplanowany szlak tak, by poza zwiedzeniem piramid, kupili jak najwięcej pamiątek. Do popularnych punktów należą sklepy z perfumami, olejkami eterycznymi (tu Egipcjanie przedstawiają je jako miejsca kunsztu alchemicznego, oferującego cudowne lekarstwa i niespotykane, magiczne wyciągi) czy też wydrukami na papirusie (każdy wydruk ma osobne właściwości: ochronne, przynoszące bogactwo czy miłość). Można kupić amulety, eliksiry, maści czy zaczarowane figurki.
Przy samych piramidach ustawiają się rzędy pracowników prowadzących wielbłądy i konie, którymi można pojeździć "w tą i z powrotem". Zapach zwierząt czuć dosyć mocno. Oczywiście ludzi jest bardzo dużo. Całe autokary turystów przyjeżdżają tam bez przerwy. Nie brakuje dzieci i starszych ludzi, którzy sprzedają wodę czy kolejne koraliki, siedząc w nieznośnym upale. Tak samo sprawa ma się przy Sfinksie - mnóstwo turystów, przewodników i handlarzy. Udało mi się zaznać odrobiny spokoju, spacerując dookoła piramid i wchodząc do środka. Choć tam także można spotkać pracowników, którzy sugerują, że wypadałoby im dać napiwek, np. za zrobienie zdjęcia.
Wśród tej odrobiny ciszy nie czułam obecności tego, czego szukają tam osoby zainteresowane duchowością. Wszystkie znaczące artefakty zostały stamtąd zabrane. To, co kiedyś było święte, skomercjalizowane. Wszędzie czuć kicz, parcie na zarobek i pośpiech. Również w mieście, w którym mieszkałam (kilkaset kilometrów od Gizy) królował chaos, handel, śmieci (choć mniej niż w Istanbule), fasady budynków i place pozbawione gustu (sztuczne, przesadzone, krzykliwe).
Jeśli Waszym celem jest po prostu zwiedzanie: świetnie! To naprawdę miejsce wyjątkowe i warto je zobaczyć choć raz w życiu. Jako ciekawostka, zabawa, atrakcja turystyczna: tak. Jeśli jednak chcecie doznać jakiegoś przebudzenia, otrzymać zakodowane informacje, dzięki którym osiągniecie skok kwantowy Waszej świadomości: nie polecam. Lepiej idźcie boso do lasu. Pochodźcie po górach. Usiądźcie nad rzeką i po prostu wsłuchajcie się w siebie. W głos swojego serca, w ciche szepty Duszy. Nie musicie szukać magii, jeżdżąc po świecie. Prawdziwa magia jest w Was. Magicznych ludzi prędzej spotkacie w naturze, cichych przystaniach czy uzdrawiających, kameralnych warsztatach, a nie w zatłoczonych miastach, wypełnionych ludźmi walczącymi o przeżycie.
Czy Ci tajemniczy obcy sprawią, że odnajdziecie spokój i własną moc? Wręcz przeciwnie.
Nie będę wchodzić w rozważania o tym, czy rzeczywiście istnieją, czy są w formie fizycznej czy jedynie energetycznej, czy to byty demoniczne, gadzie czy jakiekolwiek inne. To nie ma znaczenia. Największe znaczenie ma to, na co poświęcasz swój czas i czego się boisz. To do siebie przyciągasz. To kreujesz. To wspierasz. To napędzasz. Myśląc o nich, szukając ich i analizując bez przerwy, kierujesz swoję uwagę w ich stronę. Zasilasz cały koncept nieziemsko potężnych istot, przed którymi jesteśmy bezbronni. Jeśli to lubisz, jeśli to dla Ciebie forma rozrywki: pewnie, nie blokuj się. Jeśli jednak popadasz w obsesje, zaczynasz bać się ciemności i swoich snów: oddałeś/-aś im swoją moc. Zatrzymaj się. Uspokój się. Wybierz siebie. Zacznij fascynować się tym, co tu i teraz, co możesz zmienić i udoskonalić. Co nowego i dobrego możesz wnieść do swojego życia i życia swoich najbliższych.



Komentarze